wszczęło, Tak się urodzić
w niedzielę." />
wszczęło, Tak się urodzić
w niedzielę." />
Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,
A to wszystko za oknem tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.
Ta historia nie ma końca, trwa i trwa.
To przecież życie. I to przecież ja.
Czas się rozpadł na kawałki, na odcinków sto.
Patrzę w ekran a nie w siebie, a nie o to szło
A tu nocy wciąż więcej i więcej.
Szukasz światła i zwierzasz się ścianom,
Szukasz światła i czegoś na serce,
A dostajesz operę mydlaną.
Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,
A to wszystko za oknami tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.
Kto mi pisze dialogi? Czemu gram tak naiwnie?
Czemu moja historia gorzej jest oświetlona,
Kiepsko jest napisana i tak źle obsadzona?
A tu nocy wciąż więcej i więcej.
Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,
A to wszystko za oknami tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.
Głupie moje "ja", durne moje "ja"
wszczęło dzisiaj bunt
i nie chce z domu wychodzić
żali się, mówi: "wszystko sięga dna!
zastanów się i w końcu zrób coś z tym
no powiedz, jak z tym żyć"?
roztańczę w sobie świat na przekór łzom
potrafię jeszcze iść pod prąd
roztańczę w sobie świat, zatrzasnę drzwi
mam w duszy wszystko, z czym lubię żyć
głupie moje "ja" męczy mnie co dnia
czasem w nocy też
wtedy zaczynam się łamać
mówię mu, że emigracja nie dla nas
a ono: "słuchaj, zrób coś z tym
no powiedz, jak z tym żyć"?
roztańczę w sobie świat. . . itd.
głupie moje "ja" w buncie swoim trwa
taki piękny kraj
a tu przestało wychodzić
mówi mi: "mnie to nic nie obchodzi"!
myślę sobie - coś w tym jest
myślę - rygluj się
roztańczę w sobie świat. . . itd.
roztańczmy w sobie świat na przekór łzom}
umiemy jeszcze iść pod prąd
roztańczmy w sobie świat, wyważmy drzwi
każdy ma w duszy to, z czym chce żyć x 2
Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak chodzić do szkół
wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić,
co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć
tej, co płakała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak się na dobre
rozlubić w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha
lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...