Zapisz swoję ulubione piosenki Maryla Rodowicz-teksty

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Sing - Sing nazywają go,

bo ma w oczach coś takiego, same zło,
nie hoduje zbóż, ma w kieszeniu nóż,
a ja nie wiem po co.

Sing - Sing pokochałam go,
popłynęłam jak za lordem aż na dno,
cały dzień by spał, nocą w karty grał,
a ja nie wiem o co.

No, czy ja nie jestem lepsza niż,
cała reszta pań, cały babski wyż,
gdy mnie widzisz, czemu wołasz SOS,
na mój widok SOS, SOS.

Sing - Sing ma koleżków trzech,
takich spotkać na ulicy to jest pech,
zbyt nerwowi są, grzeszą kiedy śpią,
a ja nie wiem po co.

Sing - Sing czasem prosi mnie,
bym schowała to czy tamto gdzieś na dnie,
wezmę grosz czy dwa, on pretensje ma,
a ja nie wiem o co.

No, czy ja nie jestem lepsza niż...
Sing - Sing nagle w oczach schudł,
i wyczuwam w jego głosie jakiś chłód,
słabo w karty gra, może kogoś ma,
a ja nie wiem po co.

Sing - Sing skowroneczku mój,
gdzie się podział nienaganny urok twój,
co też ci się śni, o co chodzi ci,
powiedz, powiedz o co.
No, czy ja nie jestem lepsza niż...









No i co? no i pstro,

i nie ma o czym gadać.
Coś było, się zmyło,
ja za to odpowiadam.

Nie wiem nic i wiedzieć nie chcę,
wszystko sobie ważę lekce.
Niepotrzebne odrzucam,
jak skórkę pomarańczy.
Już nie tańczę, nie tańczę.

No i co? no i pstro,
a myślałby kto, że coś.
I złapcie po fakcie
niełatwą mą kobiecość.

Więcej rozmawiać z wami
nie mam już ochoty.
I tak powiedziałam za dużo.
Za chwilę mnie zabierze
helikopter złoty z załogą
pierwszorzędnych Francuzów.

Już nie będę z wami,
ani z nikim innym,
na żarty, ani na serio.
Nie będzie telefonów,
ni związków rodzinnych
w moim Rio de Janeiro.

Nie wiem nic,
wiedzcie sobie sami,
wiedza to życia dynamit.
Znów trzęsienie w Hong Kongu,
ówdzie plaga szarańczy.
A ja nie tańczę, nie tańczę.
Już nie tańczę, nie tańczę.









Tak czekał na ten dzień - wymalował sień,

biały szal mi dał - bo się żenić chciał,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Z tatusiem moim pił, garnitury szył,
zacny byłby zięć, na dom dawał pięć,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Na mandolinie grał, złote serce miał,
latem wianki wił, zawsze wierny był,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Bo we mnie licho śpi,
z Kazimierza drwi,
a on cichnie wciąż, dobry byłby mąż,
a ja - ha, ha, ha, ha, ha, ha!
Gdyby chciał, to by miał dziewczyn moc,
a on chce poślubną noc...
A ja hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc!
Bo mnie peszą poważne zamiary
i długie życie zgięte wpół -
ach, łoże, łoże, stół!
Może jestem jak but nie do pary,
a może z górki pędzę w dół -
ach, łoże, łoże, stół...
O ty, serdeczny mój, wokół dziewczyn rój,
każda oczy ma jak brylanty dwa,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Ty zasłużyłeś już na ogródek z róż,
na rosołów sto i na pannę swą,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Tak ciebie lubi szef - słuchasz mowy drzew -
nie chcesz palić, pić - pięknie chciałbyś żyć,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha !
Weź narzeczoną z gór, zbuduj biały mur,
domu swego broń,
a ja hej na koń,
a ja - ha, ha, ha, ha, ha, ha!
Gdybyś chciał, tobyś miał dziewczyn moc,
a ty chcesz poślubną noc...
A ja hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc!
Bo mnie peszą poważne zamiary
i długie życie zgięte wpół -
ach, łoże, łoże, stół!
Może jestem jak but nie do pary,
a może z górki pędzę w dół -
ach, łoże, łoże, stół...
I tylko nie mów tak,
że mi serca brak,
że kochałabym, gdy umiałabym,
bo ja - ha, ha, ha, bo ja - ha, ha !
Płonęłam już nieraz
jak cygański las,
i poznałam już
żar upalnych burz,
a dziś ha, ha, ha, a dziś ha, ha!
Co ja poradzę, gdy tak to mija mi,
jak wiosenny śnieg i jak młody wiek
i znów ha, ha, ha, i znów ha, ha!
O ty, serdeczny mój,
zabierz biały strój
i owieczkę weź,
do swej miłej nieś,
bo ja - ha, ha, ha, ha, ha!
Gdybyś chciał, tobyś miał dziewczyn moc,
ty chcesz poślubną noc -
a ja hoc!