Sing - Sing nazywajÄ… go,
bo ma w oczach coś takiego, same zło,
nie hoduje zbóż, ma w kieszeniu nóż,
a ja nie wiem po co.
Sing - Sing pokochałam go,
popłynęłam jak za lordem aż na dno,
cały dzień by spał, nocą w karty grał,
a ja nie wiem o co.
No, czy ja nie jestem lepsza niż,
cała reszta pań, cały babski wyż,
gdy mnie widzisz, czemu wołasz SOS,
na mój widok SOS, SOS.
Sing - Sing ma koleżków trzech,
takich spotkać na ulicy to jest pech,
zbyt nerwowi są, grzeszą kiedy śpią,
a ja nie wiem po co.
Sing - Sing czasem prosi mnie,
bym schowała to czy tamto gdzieś na dnie,
wezmÄ™ grosz czy dwa, on pretensje ma,
a ja nie wiem o co.
No, czy ja nie jestem lepsza niż...
Sing - Sing nagle w oczach schudł,
i wyczuwam w jego głosie jakiś chłód,
słabo w karty gra, może kogoś ma,
a ja nie wiem po co.
Sing - Sing skowroneczku mój,
gdzie się podział nienaganny urok twój,
co też ci się śni, o co chodzi ci,
powiedz, powiedz o co.
No, czy ja nie jestem lepsza niż...
Co słychać u was tam,
z tamtej strony gwiazd.
Czy zazdrościcie nam,
podziwiacie nas.
Nad pończochą igła, nić,
wić się tobie nocy wić,
a tobie serce - bić.
Stygnie wódka w cienkim szkle,
samotnieją ręce dwie,
tak już mało mnie,
tak już mało mnie.
Po tamtej stronie tła,
po waszej stronie gwiazd,
łaskawsza może mgła,
mniej okrutny czas.
W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
bo ja, bo ja, bo my,
i... i połączyć trudno tak,
te dwa słowa w jeden znak,
to ja, ja i my, ja i my, ja i my.
Stygnie wódka w cienkim szkle,
samotnieją ręce dwie,
tak już mało mnie,
tak już mało mnie.
Po tamtej stronie tła,
po waszej stronie gwiazd,
łaskawsza może mgła,
mniej okrutny czas.
W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
bo ja, bo my,
i... i połączyć trudno tak,
te dwa słowa w jeden znak,
to ja, ja i my.
W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
nie ja i nie my, i nie my. Nie, nie my