Stoję pod Twoim oknem

Seledynowa lampka ćmi
Więc może jeszcze pomoknę
Wolno mi

Seledynowa lampka ćmi
Ma duszę i w dzień śpi
Nigdy jej nie zapalałeś
Przecież Ty sypiasz od drzwi

A jeśli ja któregoś dnia
Pod Twoje okno nie powrócę
I choć nie spotkasz nawet psa
Usłyszysz, usłyszysz jak nucę

Stoję pod Twoim oknem
Seledynowa lampka ćmi
Więc może jeszcze pomoknę
Wolno mi

Seledynowa lampka ćmi
Bo przecież zna moje sny
Nie bój się nie uciekaj
Nie, nie zapukam do drzwi

A jeśli Ty któregoś dnia
Nie zejdziesz ku milczącej sylwetce
To znak, że wierzyłeś wciąż
Że ja tam będę wiecznie

Stoję pod Twoim oknem
Seledynowa lampka ćmi
Więc może jeszcze pomoknę
Wolno mi, wolno mi...









nie ma cię

bardziej niż zwykle
jeden cień
igra po ścianie
do wynajęcia, od dziś
moje serce
mierzy czas
piasek w klepsydrze
spięty szkłem
fragment pustyni
do wynajęcia, od dziś
za bezcen...

po co mi dnie?
noce niepotrzebne też...
bądź, nim wszystko straci sens
nawet ja...
kochanie
po co mi dnie?
ciało niepotrzebne też
bądź nim wszystko straci sens
nawet ja...

cicho tu
ciszej niż zwykle
szeptem deszcz
stuka w parapet
do wynajęcia od dziś
moje serce

ciemno tu
ciemniej niż zwykle
tylko gwiazd
tlą się płomyki
do wynajęcia, od dziś
za bezcen...