Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak chodzić do szkół
wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić,
co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć
tej, co płakała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak się na dobre
rozlubić w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha
lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...
Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...
Co zdarzyło się za dnia
Nie odmieni w nocy
Albo anioł za mną szedł
Albo diabeł kroczył
Proszę tylko byś nie krzyczał
Z tej jedynej księgi
Że za dzień, który przeżyłam
Nie podasz mi ręki
Nie wiem jak i z czyjej winy
Ot, po prostu płonę
Ale nawet, gdy się gubię
Wciąż jestem przy Tobie
Proszę tylko, byś mi częściej
Dał czerwone światło
Żeby życie tak nie gnało
Żeby nie wyblakło
Lecz jeżeli znów Ci ze mną
Znów - Boże - nawali
To spraw tylko, żeby ludzie
Bardziej się kochali
Żebym mogła się nastarać
Napracować z tymi
Którzy pewnie nie odpoczną
Pomiędzy świętymi
Co zdarzyło się za dnia
Nie odmieni w nocy
Albo anioł za mną szedł
Albo diabeł kroczył
Chcę jedynie Cię przeprosić
Choć się gubię, miotam
Że Cię tylko tak malutko
Tak po ludzku kocham
noc i dzień
przed figurą klęcz
kwiatki (bratki najlepiej) syp
świece pal, kawkę, koniak daj
jeśli trzeba, to w naturze płać
o! albo pij z kim trzeba
aż popękają trzewia
i zostaniesz gwiazdą!
złoty lis na karku
i autografy w parku
chleb spod lady świeży
na powszedni - czerstwy
i w barwach tęczy wszystkie sny!
żyj jak mysz
kolekcjonuj kurz
szary kubrak z pokorą włóż
prawy bądź,
koniec z końcem wiąż
nie chciej więcej
niż możesz mieć!
o! albo pij z kim trzeba...