Zapisz swoję ulubione piosenki Maryla Rodowicz-teksty

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Jest sobota, za oknem świt

I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Miłe słowo...

Jesień u nas koronę ma
Tego roku jakby cierniową
A ty piszesz, że u was szał
I punk-rockowo...

Są dwa światy i nas jest dwoje
Do swych miejsc przypiętych jak rzepy
Ty masz pewnie więcej spokoju
Ja mam dzieci...

Są dwa światy i jedno Słońce
Które u nas słabiej coś grzeje
Ty masz pewnie duże pieniądze
Ja nadzieję...

Jest sobota, za oknem świt
I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Czułe słowo...

Tamten wieczór, gdy ja i ty
Tak, to była wspaniała chwila
Ale dzisiaj obeschły łzy, więc pozdrawiam Cię
Maryla...

Są dwa światy i nas jest dwoje...









Tak czekał na ten dzień - wymalował sień,

biały szal mi dał - bo się żenić chciał,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Z tatusiem moim pił, garnitury szył,
zacny byłby zięć, na dom dawał pięć,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Na mandolinie grał, złote serce miał,
latem wianki wił, zawsze wierny był,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Bo we mnie licho śpi,
z Kazimierza drwi,
a on cichnie wciąż, dobry byłby mąż,
a ja - ha, ha, ha, ha, ha, ha!
Gdyby chciał, to by miał dziewczyn moc,
a on chce poślubną noc...
A ja hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc!
Bo mnie peszą poważne zamiary
i długie życie zgięte wpół -
ach, łoże, łoże, stół!
Może jestem jak but nie do pary,
a może z górki pędzę w dół -
ach, łoże, łoże, stół...
O ty, serdeczny mój, wokół dziewczyn rój,
każda oczy ma jak brylanty dwa,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Ty zasłużyłeś już na ogródek z róż,
na rosołów sto i na pannę swą,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha!
Tak ciebie lubi szef - słuchasz mowy drzew -
nie chcesz palić, pić - pięknie chciałbyś żyć,
a ja - ha, ha, ha, a ja - ha, ha !
Weź narzeczoną z gór, zbuduj biały mur,
domu swego broń,
a ja hej na koń,
a ja - ha, ha, ha, ha, ha, ha!
Gdybyś chciał, tobyś miał dziewczyn moc,
a ty chcesz poślubną noc...
A ja hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc, hoc!
Bo mnie peszą poważne zamiary
i długie życie zgięte wpół -
ach, łoże, łoże, stół!
Może jestem jak but nie do pary,
a może z górki pędzę w dół -
ach, łoże, łoże, stół...
I tylko nie mów tak,
że mi serca brak,
że kochałabym, gdy umiałabym,
bo ja - ha, ha, ha, bo ja - ha, ha !
Płonęłam już nieraz
jak cygański las,
i poznałam już
żar upalnych burz,
a dziś ha, ha, ha, a dziś ha, ha!
Co ja poradzę, gdy tak to mija mi,
jak wiosenny śnieg i jak młody wiek
i znów ha, ha, ha, i znów ha, ha!
O ty, serdeczny mój,
zabierz biały strój
i owieczkę weź,
do swej miłej nieś,
bo ja - ha, ha, ha, ha, ha!
Gdybyś chciał, tobyś miał dziewczyn moc,
ty chcesz poślubną noc -
a ja hoc!









Nie śpij, nie, obudź się.

Obudź, obudź się, zobacz, zobacz mnie, otwórz oczy.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.
Nie śpij, nie, obudź się.
Póki zęby masz, póki ważną twarz, nie zasypiaj.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.

Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?

Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle ról, jeszcze tyle gier do zagrania.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.

Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?

Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle rąk, jeszcze tyle ust do kochania.
Po co spać, lepiej wstać.
Wstań i weź górne cis,
Kiedy serce woła bis.