Jest sobota, za oknem świt

I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Miłe słowo...

Jesień u nas koronę ma
Tego roku jakby cierniową
A ty piszesz, że u was szał
I punk-rockowo...

Są dwa światy i nas jest dwoje
Do swych miejsc przypiętych jak rzepy
Ty masz pewnie więcej spokoju
Ja mam dzieci...

Są dwa światy i jedno Słońce
Które u nas słabiej coś grzeje
Ty masz pewnie duże pieniądze
Ja nadzieję...

Jest sobota, za oknem świt
I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Czułe słowo...

Tamten wieczór, gdy ja i ty
Tak, to była wspaniała chwila
Ale dzisiaj obeschły łzy, więc pozdrawiam Cię
Maryla...

Są dwa światy i nas jest dwoje...









Nie śpij, nie, obudź się.

Obudź, obudź się, zobacz, zobacz mnie, otwórz oczy.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.
Nie śpij, nie, obudź się.
Póki zęby masz, póki ważną twarz, nie zasypiaj.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.

Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?

Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle ról, jeszcze tyle gier do zagrania.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.

Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?

Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle rąk, jeszcze tyle ust do kochania.
Po co spać, lepiej wstać.
Wstań i weź górne cis,
Kiedy serce woła bis.