Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania.

Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam.
Gdy oclą mi ostatnie drzwi, ostatni dach nad głową.
To powiem cóż - bywało już i zimno, i niezdrowo.

Czy pan jest sam, czy panów dwóch,
otwieram drzwi na oścież.
Ach co za szum,
ach co za ruch,
ach jacy mili goście.
Siekierę weź i porąb stół,
gdy trudność się wyłania.
Bo to co gram,
co w sercu mam,
jest nie do odebrania.

Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania.
Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam.
Gdy przyjdzie ta, co kosę ma i oczy jak latarnie,
dam wódki gram i - ech madame - niech pani mnie przygarnie

Jak żyło się, tak żyło się
otwieram drzwi na ościerz.
Weź ręce dwie i oczy te,
o więcej mnie nie proście.
Zrób tylko pstryk i wyłącz dźwięk
i miejsce zrób na saniach,
bo to co gram,
co w sercu mam,
jest nie do skasowania.









Jest sobota, za oknem świt

I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Miłe słowo...

Jesień u nas koronę ma
Tego roku jakby cierniową
A ty piszesz, że u was szał
I punk-rockowo...

Są dwa światy i nas jest dwoje
Do swych miejsc przypiętych jak rzepy
Ty masz pewnie więcej spokoju
Ja mam dzieci...

Są dwa światy i jedno Słońce
Które u nas słabiej coś grzeje
Ty masz pewnie duże pieniądze
Ja nadzieję...

Jest sobota, za oknem świt
I Warszawa kaszle miarowo
Wczoraj przyszedł od ciebie list
Czułe słowo...

Tamten wieczór, gdy ja i ty
Tak, to była wspaniała chwila
Ale dzisiaj obeschły łzy, więc pozdrawiam Cię
Maryla...

Są dwa światy i nas jest dwoje...