Płaczmy razem, wrogu mój,

nad niezgodą, wojną, złem.
Umierajmy, Boże mój,
z umarłymi, których żal.
Opadajmy, orle z gór,
gdy dziką gęś ugodzi strzał.

Zwyciężajmy z tymi co
pokonani w domach śpią.
Rozpalajmy ognie, gdy
wkoło zamieć, mróz i ziąb.
Nie tak czarne są te sny,
sny, które się gromadzie śnią.

Do nas tu, do nas hej.
Niech się w kamień przetoczy łza.
Do nas tu, do nas hej.
Wystroimy was, komu szal, komu pas
Dajmy chleba temu, kto
zapomina, żegna nas.
Otwierajmy na noc drzwi,
choć nie spieszy do nas gość.
Nawołujmy, nawet gdy
nie czeka nikt, by wołał ktoś

Do nas tu, do nas hej.
Niech się w kamień przetoczy łza.
Do nas tu, do nas hej.
Wystroimy was, komu szal, komu pas.
Płaczmy razem, wrogu mój,
nad niezgodą, wojną, złem.
Umierajmy, Boże mój,
z umarłymi, których żal.
Opadajmy, orle z gór,
gdy dziką gęś ugodzi strzał.









Rośnie nam pejzaż za pejzażem

Ziemia co chwilę zmienia twarze
Pejzaż zawiły jak poemat
A temat - taki zwykły temat

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Rosną budowle na ugorach
Jest tylko jutro, nie ma wczoraj
Wiatr targa wiechy, coraz nowe
I coraz większa trwa budowa

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Ta rzecz przyciąga jak magnesem
Czasem zatęsknisz do pierzyny
Ale przepadłeś już z kretesem
Rzucisz to wszystko dla tej roboty, jak dla dziewczyny

Pejzaż horyzontalny...