Przyjdzie chmura chmur,

zwali ciężar w dół.
Ja w deszczu w warkocz
wplotÄ™ swe rozpacze.
Nim zabiją mnie: gorycz, ból
i gniew - przebaczÄ™

Słona pamięć łez
już zbyt ciężka jest,
by dźwigać ją przez czas
do swych przeznaczeń.
Nim zabiją mnie: gorycz, ból
i gniew - przebaczÄ™

Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw,
rośnie we mnie miłość i siła.
Nie zje serca rdza, nie zatruje jad.
Przebaczyłam, zrozumiałam świadom.

W pień uderzył drwal,
przybył nowy żal.
Nad drzewem, co umarło dziś,
zapłaczę.
Znów ubędzie mnie,
żeby było lżej - przebaczę.

Rośnie lista krzywd,
nie zawinił nikt i
każdy dobrych tysiąc
ma tłumaczeń.
Znów ubędzie mnie,
żeby byÅ‚o lżej – przebaczÄ™

Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw,
rośnie we mnie miłość i siła.
Nie zje serca rdza, nie zatruje jad.
Przebaczyłam, zrozumiałam świadom

Będę wolna biec,
czysty wielki deszcz
i będę wiedzieć,
jak niewiele znaczÄ™.
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw - przebaczę.
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw - przebaczę.









Ballada będzie o tem, 

jak którejś tam niedzieli
podeszli do mych okien anieli.
Lakierki mieli czarne,
smokingi mieli złote
i chyba jeszcze na mnie ochotÄ™.
Ochota moi złoci,
to rzecz normalna zgoła,
lecz ta trafiła w locie anioła.

Mówią chodźmy razem do miasta,
jesteś przecież wirem niewiasta.
W mieście będzie ubaw i basta,
forsą chcemy trochę poszastać.
Mamy tego więcej niż trzeba,
za bilety lewe do nieba.
Tobie przecież się nie przelewa,
chociaż ciągle śpiewasz i śpiewasz.

Zgodziłam się nareszcie
i nieśli mnie na rękach
i grała mi na wietrze sukienka.
Aż księżyc się rozchmurzył,
zerkajÄ…c na to wszystko,
a ponoć jest on dużym artystą.
Artysta moje złotka,
to rzecz normalna zgoła,
lecz gorzej jeśli spotka anioła,
lecz gorzej jeśli spotka anioła.

Potem poszło już na całego
szampan, kawior, czardasz Montiego
Do grosika, do ostatniego
i do rana bieluteńkiego.
Wreszcie w parku świt nas obudził
i szaleństwo całe ostudził.
Pomyślałam nieźle wśród ludzi,
tu się nawet anioł nie nudzi.
Potem poszło już na całego
szampan, kawior, czardasz Montiego...